Zamknij na chwilę oczy.
Wyobraź sobie siebie za kierownicą. Poniedziałkowy poranek — jeden z tych zwykłych, trochę sennych, które zaczynają się za późno. Resztki snu na powiekach, wypita w pośpiechu kawa, śniadanie zjedzone stojąc przy zlewie. Wsiadasz do samochodu, nastawiasz muzykę lub podcast, wyjazd z osiedla, światła, skrzyżowanie. Jedziesz do pracy, do szkoły, po zakupy.
Rutyna.
Nic szczególnego.
A potem — w ułamku sekundy — wszystko się zmienia.
Uczestnik ruchu, którego nie przewidziałeś. Gwałtowny manewr, zbyt mała odległość, chwila nieuwagi — może twoja, może jego, może obu naraz. Nie wiadomo jeszcze. Nie ma czasu, żeby to oceniać. Jest tylko ten dźwięk — ten krach — i nagłe, brutalne zatrzymanie.
Przed tobą leży człowiek.
Czas stanął
Nie wiesz, kim jest. Nie wiesz, co z nim. Czy żyje? Czy oddycha?
Adrenalina uderza falą, kortyzol gna za nią. Ciało przełącza się w tryb, którego nie wybierałeś — nogi drżą, ręce nie słuchają, serce wali tak głośno, że zagłusza myśli. Wypadasz z samochodu. Krzyczysz. Nie wiesz, czy wzywasz pomocy, czy po prostu krzyczysz.
Co ja zrobiłam? Jak to się stało? Przecież uważałam! Ja nie chciałam!!!
Ktoś postronny dzwoni po pogotowie. Ktoś inny zabezpiecza miejsce. Ratownicy przyjeżdżają sprawnie, profesjonalnie, robią swoje. Poszkodowanego zabierają. Ty zostajesz.
I w tej ciszy, która nagle zapada — zaczyna się twój własny koszmar.
Nadmiar, którego nie da się unieść samemu
Emocje, które dotąd trzymała adrenalina, teraz szukają ujścia. Płacz przychodzi falami, czasem szloch, którego nie możesz zatrzymać. Drżenie mięśni. Zimno, mimo że jest ciepło. Poczucie winy, które rośnie z każdą minutą i nie pyta, czy miałaś rację, czy nie. Ono po prostu jest —ogromne, przytłaczające, niesprawiedliwe i realne jednocześnie.
Przecież nie chciałam. Czy on wyjdzie z tego? Co z nim będzie? Jakie będą konsekwencje? Co ze mną dalej — policja, przesłuchanie, uszkodzony samochód, ubezpieczenie, sąd?
Czarne myśli nie odpuszczają. Jedyne, czego w tej chwili chcesz, to cofnąć czas — w ogóle nie wychodzić dziś z domu. Albo chociaż nie czuć tego ciężaru. Byleby tylko nie czuć.
sprawca też jest człowiekiem
Mówi się dużo — i słusznie — o ofiarach wypadków. O poszkodowanych, o ich rehabilitacji, o traumie, którą przeżywają. Mówi się o rodzinach, które tracą bliskich. Rzadziej mówi się o tej drugiej osobie — tej, która stała za kierownicą.
Tymczasem psychologiczne skutki spowodowania wypadku mogą być równie poważne, co jego fizyczne konsekwencje dla poszkodowanego. Sprawcy — niezależnie od tego, czy kolizja skończyła się potłuczeniami, czy tragedią — doświadczają objawów ostrego stresu pourazowego (PTSD), depresji, lęku, bezsenności, nawracających obrazów zdarzenia (tzw. flashbacków), a także głębokiego poczucia winy i wstydu, które bez pomocy potrafią trwać latami.
Co więcej — te emocje są często tłumione. Bo „sprawca” nie ma społecznego przyzwolenia na to, żeby cierpieć. Bo skupia się na konsekwencjach prawnych i finansowych. Bo boi się, że okazanie słabości zostanie odebrane jako przyznanie się do winy. Bo nikt go nie pyta, jak się czuje.
Pomoc nie jest przyznaniem się do winy
Skorzystanie z pomocy psychologa lub psychiatry po wypadku drogowym — zarówno tym drobnym, jak i poważnym — nie jest oznaką słabości. Nie jest też przyznaniem się do odpowiedzialności przed sądem. Jest po prostu dbaniem o siebie w sytuacji kryzysowej, która przekracza możliwości samodzielnego poradzenia sobie.
Terapia po wypadku może pomóc:
- przepracować poczucie winy i odróżnić je od faktycznej odpowiedzialności,
- zmniejszyć objawy stresu pourazowego i lęku,
- odbudować poczucie bezpieczeństwa za kierownicą,
- znaleźć sposób na funkcjonowanie w codziennym życiu, które po wypadku może wydawaćsię niemożliwe.
Doraźna pomoc psychologiczna może być też udzielona już na miejscu zdarzenia lub krótko po nim — jeśli tylko ktoś zapyta. Warto wiedzieć, że w Polsce działa m.in. Telefon Zaufania dla Dorosłych (116 123), a wiele miast oferuje bezpłatne wsparcie kryzysowe.
Na koniec
Wypadki drogowe zdarzają się każdego dnia. Większość z nich nie jest wynikiem złej woli — są wynikiem sekwencji zdarzeń, chwilowej nieuwagi, złego splotu okoliczności. Prawo ocenia fakty. Psychologia zajmuje się człowiekiem.
Jeśli znasz kogoś, kto spowodował wypadek — zapytaj, jak się czuje. Nie o okoliczności, nie o ubezpieczenie. Po prostu — jak się czuje. To pytanie może być pierwszym krokiem do tego, żeby zaczął szukać pomocy.
A jeśli to ty byłaś za tą kierownicą — pamiętaj, że masz prawo do wsparcia. Niezależnie od tego, co się wydarzyło.
Tekst ma charakter informacyjny i nie stanowi porady medycznej ani prawnej.
